Zazwyczaj wtedy się okazuje, że da się zrobić solidnie i szybko. Nawet kasa się na remont znajdzie.
Przypadek z przed kilku lat, remont przejścia podziemnego przy parku Sieleckim był spowodowany wypadkiem w którym ucierpiała bodajże 10-letnia dziewczynka która przechodziła w miejscu niedozwolonym ponieważ przejście pod ruchliwą w tym miejscu drogą było w tragicznym stanie a jeden z wylotów po stronie podstacji był całkowicie wyłączony z ruchu.
Nikt z tą sprawą nic nie robił szmat czasu a po wypadku prace ruszyły piorunem po drodze jeszcze sprawą zainteresował sie TVN.
Z tego wychodzi, że problemem nie są pieniądze tylko czyjeś widzimisię w UM.
Może nie "widzi mi się", ale przekonanie, że nic się nie zdarzy lub, że dana sytuacja spełnia wszelkie normy. Nie jest tajemnicą, że obecnie sprawy bezpieczeństwa schodzą trochę na dalszy plan a liczy się czas (byle jak najszybciej), pieniądze (byle jak najtanie) itd. Przykre jest to, że życie musi to wszystko boleśnie zweryfikować i dopiero gdy wydarzy się jakiś wypadek okazuje się, że jednak da się lepiej, że jednak można było "to" zrobićbardziej bezpieczniej.
U Nas w Sosnowcu jest wiele kładek nad torami które wg urzędników są w dobrym stanie technicznym i nie wymagają remontu. Jak jest w rzeczywistości każdy widzi. Oby tylko nie doszło do tragedii.
Poniżej przykład z Dąbrowy Górniczej:
Policjanci z Dąbrowy Górniczej pod nadzorem prokuratury wyjaśniają okoliczności tragicznego wypadku, do którego doszło wczoraj około godz. 21.00 w Dąbrowie Górniczej przy ul. Transportowej, gdzie na przejściu nadziemnym nad torami w rejonie stacji kolejowej Dąbrowa Górnicza - Północna 25. letni mężczyzna został śmiertelnie rażony prądem z trakcji napowietrznej zaraz po tym jak załamała się pod nim deska w podeście kładki kiedy przechodził nad trakcją. Wszczęte w tej sprawie śledztwo wyjaśni czy był to nieszczęśliwy przypadek, czy do zdarzenia doszło na skutek czyjegoś zaniedbania.
Na Maczkach w rejonie dworca PKP aby ominąć tego typu przeszkody trzeba wyjść na jezdnię. W pobliżu jest szkoła. Czy musi dojść do tragedii aby ktoś przyciął te drzewa tak, by korzystanie z chodnika było bezproblemowe i bezpieczne ?
Zostały zamknięte wejścia na kładkę nad torami w Maczkach. Te od strony ulicy i te od strony peronów.
Jest to pewnie działanie pod wpływem niedawnej tragedii w Dąbrowie Górniczej. Pytanie tylko czy przechodzenie przez tory jest bezpieczne ? Wiadomo jednak, że łatwiej i taniej zamknąć kładkę niż ją wyremontować. Oby się to kiedyś nie zemściło. Bo po tragedii w Dąbrowie Górniczej nagle są problemy z ustaleniem właściciela kładki.
Wczoraj kanary KZK zatrzymały na pętli pod UM kolesia pijącego alkohol i demolującego autobus. Policja przyjechała i... kazała kanarom założyć kolesiowi sprawę cywilną. I jak tu "łapać" takich sk....synów jak policja ma to w d...e i nie przyjmuje zgłoszeń?
Haker_Sosnowiec,
Takie przeszkody jak opisałeś na Maczkach z drzewem zwisającym nad chodnikiem i nie raz ulicą można mnożyć w Sosnowcu.
Ciekawa jest logika PLK z zamykaniem kładki i jenoczenym nie remontowaniem jej, zmuszają w ten sposób ludzi do przechodzenia przez tory co jest niedozwolone (poza wyznaczonymi miejscami).
Jak na ironie zapobieganie możliwości jedego wypadku, staje się (oby nie) możliwą przyczyną następnego.
Wczoraj kanary KZK zatrzymały na pętli pod UM kolesia pijącego alkohol i demolującego autobus. Policja przyjechała i... kazała kanarom założyć kolesiowi sprawę cywilną. I jak tu "łapać" takich sk....synów jak policja ma to w d...e i nie przyjmuje zgłoszeń?
KZK GOP jako właściciel sprzętu powinien wystąpić do policji o wyjaśnienie tej sprawy
Haker_Sosnowiec napisał/a:
Może wychodzą z założenia, że pociągów i tak jest tam mało a jak już to nie jeżdżą z zawrotną prędkością więc na pewno nikt nie zostanie potrącony.
Raczej wychodzą z założenia, ze jak na kładce to ich wina i lepiej zamknąć, a jak coś się zdaży na torach to wina ofiary...
Chodzi tez o to, że jak ktoś wejdzie na kładkę i coś mu się stanie, to właściciel jest zwolniony z odpowiedzialności bo kładkę zablokował a osoba przebywała tam bezprawnie. Chyba się przestraszyli tego wypadku w DG.
Chodzi tez o to, że jak ktoś wejdzie na kładkę i coś mu się stanie, to właściciel jest zwolniony z odpowiedzialności bo kładkę zablokował a osoba przebywała tam bezprawnie.
Dokładnie tak.
Jakiś miesiąc temu czytałem artykuł o kładce koło dworca Południowego. Z tego co tam pisało, to nie ma w planie remontu kładki, gdyż wg ekspertów nie ma do tego podstaw gdyż jej stan jest dobry. Mają za to być wyremontowane schody.
Ale z tego co słyszałem to raczej nic się tam nie dzieje.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum