Wczorajsze, popołudniowe wiadomości lokalne na TVP 3 poinformowały, że w Sosnowcu mieszka pewna rodzina (nazwiska nie zapamiętałem) która posiada ogromną kolekcję pamiątek,( przywiezioną z Wilna) po znanej przedwojennej aktorce Hance Ordonównej i tą kolekcję chce przekazać/udostępnić jakiejś placówce.
Zainteresowane tym "darem" są różne placówki, miedzy innymi muzeum w Łodzi, oraz Biblioteka Śląska w Katowicach. Pokazywany dyrektor Biblioteki Śląskiej aż się poślinił z wrażenia, że może przejąć taką kolekcję !
Dla mnie zadziwiające jest to, że nie wspomniano w ogóle o tym, że tą kolekcją zainteresowane są jakiekolwiek
sosnowieckie placówki, czy nawet władze Sosnowca.
Co o tym sądzicie ? Czy ta kolekcja powinna zostać w naszym mieście ? Czy była by szansa na utworzenie nowej
atrakcji w Sosnowcu i Zagłębiu, w postaci ekspozycji pamiątek związanych z tą znaną artystką ?
I pytanie do władz Sosnowca : czy w ogóle wiedzą, że w Sosnowcu jest taki "skarb" ?
(proszę o dopisanie tego pytania w odpowiednim temacie)
Pomyślcie, ta kolekcja, zaginiony fotoplastikon, pamiątki filmowe po Kiepurze, choć symboliczne, ale jednak związki z Polą Negri i mamy w Sosnowcu naprawdę fajną nową ekspozycję i jednocześnie nową atrakcję dla turystów.
Obawiam się jednak, podobnie jak Ty, że może być już za późno !
Jeśli dobrze zrozumiałem ta rodzina dopiero nie dawno przyprowadziła się do Sosnowca. Może próbowali tu coś zrobić i nie było zainteresowania ? Chwała im natomiast za to, że chcą to w ogóle udostępnić !
justbiel
Dołączył: 26 Sty 2007 Posty: 168 Skąd: Stary Sosnowiec
Wysłany: Sro Paź 03, 2007 21:22
Na pewno stała kolekcja tej rodziny była by lepsza niż wystawa szkła w muzeum miejskim.
No ale ciekawe ile zażyczy sobie właściciel eksponatów. Muzea wiadomo mają ograniczone możliwości.
Jan Łukaszewicz pokazuje pamiątki po Ordonce, które odziedziczył po stryju.
Dziesiątki nieznanych fotografii pisarzy i aktorów, ślubne zdjęcia Ordonki oraz jej samej w negliżu, niepublikowane wiersze poetów, w tym Gałczyńskiego, autografy, rękopisy, wycinki prasowe, notatki – taki archiwalny skarb przetrwał w prywatnym mieszkaniu sosnowiczanina Jana Łukaszewicza. Jego stryjem był Władysław Łukaszewicz, wileński aktor i bliski przyjaciel Hanki Ordonówny. Według rodzinnej legendy, aktorka powierzyła mu w czasie wojny swoje osobiste pamiątki, bojąc się aresztowania. Stryj nigdy nie miał ochoty rozstawać się z tym zbiorem, a po jego śmierci w 1980 roku spadkobiercy nie zdawali sobie sprawy z wartości schedy. Zdjęcia i inne dokumenty spoczywały spokojnie w dużym pudle do czasu, gdy właściciel pochwalił się nimi swojemu znajomemu. Ale nie był pewny, co właściwie posiada. Kolega Jana Łukaszewicza, Andrzej Sawicki, politolog i dziennikarz, od razu zorientował się, że ma przed sobą prawdziwą sensację. – To chyba przygoda mojego życia – przyznaje Sawicki. – To nieujawniona dotąd historia bohemy międzywojnia, fascynujące znalezisko. Łącznie liczy aż 280 elementów. Nikt nie miał pojęcia, że taki zbiór gdzieś istnieje.
Jan Łukaszewicz przegląda pamiątki po swoim stryju. Wśród nich są też zapisy nutowe Ordonki.
Krewni aktora Władysława Łukaszewicza, mieszkańcy Sosnowca, odkryli niespodzianki w dokumentach, przekazanych im w spadku przez stryja. Był co prawda barwną postacią, znanym aktorem wileńskim i przyjacielem wielu gwiazd polskiego teatru, ale nie opowiadał, jaką wartość mają pamiątki, które mu kiedyś powierzono.
Dopiero po 27 latach od jego śmierci w 1980 roku okazało się, że sekretem stryja było osobiste archiwum Hanki Ordonówny, legendarnej artystki, jednej z największych przedwojennych gwiazd, podziwianej za talent i czar, który złamał serce niejednemu wielbicielowi. Być może Łukaszewicz był jednak dla niej kimś ważniejszym niż adorator, bo to właśnie jemu oddała swoje osobiste papiery, zdjęcia i archiwalia. O tym, że dar był dla aktora bardzo ważny, świadczy porządek, w jakim utrzymywał cały zbiór.
- Znajomy poprosił mnie, żebym spojrzał na spadek po stryju. Zamurowało mnie. Chociaż interesuję się historią, nigdy dotąd nie widziałem tak cennych zdjęć. To historia życia Ordonki: od fotografii z początku XX wieku do 1940 roku; ostatnie zdjęcia są z pogrzebu poety Światopełka Karpińskiego. Nie spodziewałem się, że ktoś robił wtedy zdjęcia, była przecież wojna - opowiada Andrzej Sawicki, publicysta z Sosnowca.
To nie jedyne kurioza, które odnalazły się w kuferku Ordonówny. Zobaczył nieznane fotografie aktorów teatralnych, filmowych i kabaretowych, zespół Reduty Ordona i teatrzyku Sfinks, zdjęcia Juliusza Osterwy z autografem, Kiepury, Dymszy, Warsa, Gałczyńskiego - a także dwóch największych miłości Ordonki: Fryderyka Jarossego i męża hrabiego Michała Tyszkiewicza. Oprócz dziesiątek fotografii były też rękopisy poetów i inne dokumenty. Wyjątkowe były zdjęcia Ordonki w dessous.
Dlaczego aktorka zdecydowała się oddać te rzeczy na przechowanie? Wojna była dla niej tragedią - NKWD aresztowało w Wilnie jej męża, a wkrótce i ona trafiła do sowieckiego obozu w Uzbekistanie. Gdy z armią Andersa jako opiekunka sierot ruszyła na Bliski Wschód, być może miała nadzieję, że kiedyś odzyska bliskie sercu pamiątki. Ale dopadła ją choroba i chociaż przeżyła wojnę, to już nigdy nie wróciła do kraju.
Miała jednak rację uważając, że Łukaszewicz będzie dobrym stróżem jej osobistych rzeczy. Dopiero teraz ich tajemnica wyszła na jaw, zbiór archiwaliów ujrzy światło dzienne. Od razu stał się sensacją i łakomym kąskiem dla historyków. Ordonka znała wszystkich, którzy byli tego warci: poetów i pisarzy, aktorów, polityków. Miejmy nadzieję, że skarb Ordonki znajdzie się w zbiorach Biblioteki Śląskiej.
8 listopada o godz. 19.00 w Art Cafe Muza odbędzie się wernisaż wystawy nieznanych fotogramów (ze zbiorów Jana Łukaszewicza) HANNY ORDONÓWNY pt. "Niech żyje życie !"czyli piosenki Hanny Ordonówny w interpretacji Marii Meyer z akompaniamentem Ewy Zug.
W programie:
19.00 otwarcie wystawy i wyjaśnień słów kilka red. Andrzej Sawicki
20.00 Recital "Miłość Ci wszystko wybaczy",
Odkryta jesienią kolekcja pamiątek Hanki Ordonówny ostatnie trzydzieści lat przeleżała w prywatnym mieszkaniu w Sosnowcu. Miała wzbogacić zbiory biblioteki lub muzeum, trafiła do krakowskiego kolekcjonera.
Kolekcja to prawie 200 zdjęć zebranych przez Hankę Ordonównę, jej korespondencja, autografy, teksty i nuty piosenek. Archiwum przywiózł tuż po wojnie do Polski z wileńskiego mieszkania zabranej do obozu pracy artystki Władysław Łukaszewicz, jej znajomy i stryj Jana Łukaszewicza. Ten ostatni zaopiekował się pamiątkami po śmierci wuja. Zamieszanie wokół kolekcji zaczęło się jesienią zeszłego roku, kiedy wyszło na jaw, jak ogromną ma wartość. (...)
Dotychczasowy właściciel Jan Łukaszewicz chciał sprzedać archiwum instytucji publicznej właśnie po to, żeby wszyscy zainteresowani mogli ją podziwiać. Propozycję złożył m.in. Bibliotekom Śląskiej i Narodowej, Muzeum Narodowemu i Muzeum Kinematografii. - Wszyscy byli zainteresowani, ale nie doczekaliśmy się na poważne propozycje z ich strony - tłumaczy Andrzej Sawicki, znajomy pana Jana, wyznaczony przez niego do roli rzecznika prasowego. Muzea i biblioteki przelicytował w końcu jeden z trzech prywatnych kolekcjonerów, którzy zainteresowali się archiwum. (...)
no i brawo - nie stac miasta na takie głupoty - kto to jest ta ordonka wogóle ? najwazniejsze ze prace kończe o 15.30 - zeby tylko wypłata z UM wpłyneła na konto w terminie
Wysłany: Wto Mar 25, 2008 12:40 A propos tzw. świadomości lokalnejjj
kolędowanie w sprawie zbycia archiwum zaczęlismy ni mniej ni wiecej jak wizytą w Muzeum Sosnowieckim u dyrektora Zbigniewa Studenckiego. Tenże jednak, kiedy sie zorientował że to nie spuścizna po Poli Negri - krótko mówiąc zbył nas, chociaż skontaktował na odczepne z Muzeum Kinematografii w Łodzi.
[quote="hans"]najsmutniejszy w całej histori jest brak swiadomosci lokalnej tej rodziny z sosnowca - czyzby nie wiedzieli ze w sosnowcu tez jest muzeum ?
szukałem jakiejs informacji na ten temat na stronie tv3 ale nie znalazłem - moze ktos cos wie?
@darco pytanie oczywiscie mozna dopisac ale obawiam sie ze niedługo moze byc juz za pózno ( patrz -sliniacy sie dyrektor)[/quote]
nie bede sie teraz wymądrzał jak mozna było ta sprawe załatwic - bo juz jest zwyczajnie za pózno - uwazam ze jednak licza sie dobre intencje - a tutaj wyraznie poszło o kase - no ale swiete prawo własciciela
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum